Hamlet - recenzja
Dodane przez crouschynca dnia 05.08.2011 00:52

Chociaż w przygodówkach najbardziej pociągają mnie mroczne historie ze zbrodnią w tle oraz opowieści wyciskające łzy wzruszenia, od czasu do czasu chętnie sięgam po humorystyczne produkcje. Powód jest prosty. Otóż niekiedy najzwyczajniej w świecie potrzebuję odetchnąć od angażujących emocjonalnie tytułów i zapoznać się z czymś, co wywoła mniejszy bądź większy uśmiech na mojej twarzy. Do takich gier przygodowych z przymrużeniem oka zaliczany jest Hamlet, autorstwa niezależnego rosyjskiego twórcy, który ukrywa się pod pseudonimem mif2000. Czy projekt ten rzeczywiście bawi, czy też wzbudza jedynie zażenowanie? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie poniżej.



Szekspir w komediowo-fantastycznym sosie


Imię duńskiego księcia nieprzypadkowo znalazło się w tytule pochodzącej zza wschodniej granicy przygodówki. Mamy tu bowiem do czynienia z produkcją na podstawie arcydzieła Williama Szekspira. Od razu zaznaczam, że nie jest to wierna adaptacja słynnego dramatu, tylko bardzo luźna wariacja na jego temat i w dodatku przedstawiona w zdecydowanie komediowym ujęciu. Z literackim pierwowzorem łączą ją w zasadzie poszczególne postacie. Co prawda, nie zabraknie nawet samego Hamleta, lecz nie on odgrywa pierwsze skrzypce w nowej wersji tej historii. Jego rola ogranicza się jedynie do niewielkiego, aczkolwiek istotnego dla fabuły epizodu. Poza tym wirtualnej inkarnacji Hamleta o wiele bliżej do typowego księcia z bajki niż do targanego ciągłymi wątpliwościami melancholijnego młodzieńca, jakiego pamiętamy z szekspirowskiej tragedii.





Któż więc jest głównym bohaterem gry? Rola ta przypadła pewnemu sympatycznemu jegomościowi, który przybywa z bardzo daleka. Nie mam jednak na myśli odległego królestwa za górami i lasami, lecz inną przestrzeń czasową, gdyż ów osobnik pochodzi z przyszłości. Oczywiście jego pojawienie się wprowadza niemałe zamieszanie, lecz przedtem ogólna sytuacja również nie przedstawiała się w różowych barwach. Nikczemny Claudius uzurpuje sobie prawo do tronu, a ponadto próbuje odbić Hamletowi dziewczynę. I w tym właśnie momencie na scenę wkracza, a właściwie nadlatuje, najważniejsza postać w całej opowieści. Pech sprawia, że jego kosmiczny statek przygniata biednego księcia, który spieszył na ratunek ukochanej. Na szczęście wypadek ten nie jest równoznaczny z ostatecznym tryumfem Claudiusa. Człowiek z przyszłości zostaje swego rodzaju dublerem Hamleta i zastępuje go w trudnej misji ratunkowej.



Oprócz wątku kosmicznej podróży w czasie, w Hamlecie odnajdziemy też inne fantastyczne motywy. W trakcie naszej przygody natkniemy się m.in. zarówno na charakterystyczne dla science fiction gadżety, jak i stwory rodem z opowieści fantasy. Mogłoby się wydawać, że z takiego miksu wyjdzie niestrawne pomieszanie z poplątaniem. Mimo wszystko tak się nie stało, ponieważ mif2000 dobrze wiedział co robi. Po prostu wymienione wyżej elementy podkreślają główną atrakcję tej przygodówki, a mianowicie wszechobecny humor. Trzeba przyznać, że komediowe akcenty nie zawodzą. Niemalże na każdym kroku stykamy się z zabawną sytuacją, a bohaterowie noszą w sobie znamiona postaci komicznych. Gra ani przez chwilę nie stara się być poważną produkcją, czego zresztą dowodzi jej pełny tytuł: „Hamlet, czyli ostatnia gra, która nie jest MMORPG, nie ma cieniowania i ukrytej reklamy”. Potwierdza on również, iż twórca tej przygodówki zdaje sobie sprawę z trendów obowiązujących obecnie w świecie komputerowej rozrywki i nie boi się z nich zakpić.





Projekt Samorostopodobny



Pod względem mechanizmów rozgrywki Hamlet przypomina inną niezależną produkcję – Samorost. W obu grach wszystkie czynności wykonujemy wyłącznie za pomocą myszy. Nasze zadanie sprowadza się do klikania w odpowiednich miejscach we właściwej kolejności. W ten sposób wywołamy konkretną akcję, a w konsekwencji przeniesiemy się do następnej lokacji. Jeżeli musimy użyć jakiegoś przedmiotu, nie zabieramy go ze sobą, gdyż nie uświadczymy tu obecności ekwipunku. Mnie osobiście nie przeszkadzał taki stan rzeczy pomimo tego, że przygodówki przyzwyczaiły mnie do posiadania kieszeni o nieograniczonych rozmiarach. Mówiąc krótko, Hamleta cechuje niezwykle prosta obsługa, dzięki czemu nie powinni mieć z nim problemów nawet najbardziej oporni gracze.



Cała ta klikanina nie straszy monotonią, ponieważ mif2000 stanął na wysokości zadania i popisał się dość dużą kreatywnością w tej dziedzinie. Postawione przed nami wyzwania są w miarę różnorodne, a przy tym często zawierają sporą dawkę humoru. Gra nie wymaga od nas rozwiązywania łamigłówek o niebotycznym poziomie trudności. Najczęściej kluczem do sukcesu okazuje się obserwacja terenu. Przykładowo poszukiwany kod może znajdować się tuż przed naszymi oczami. Czasami przydaje się także tzw. wiedza codzienna, o czym świadczy zadanie polegające na dopasowaniu wyrazów twarzy do odpowiednich liter. Taka zagadka zapewne ucieszy osoby, które są z emotami za pan brat. Oprócz tego ciekawe, a zarazem niekonwencjonalne jak na przygodówkę, wyzwania stanowią starcia z bossami. Owi przeciwnicy pojawiają się na końcu każdego z pięciu rozdziałów, nazwanych w grze aktami. Aby Was uspokoić, informuję, iż Hamlet nie przeradza się wówczas w strzelaninę. Walki te opierają się bowiem głównie na logicznym myśleniu.





Zadania, jakim musimy stawić czoła, są zatem generalnie proste. Niektóre z nich nazwałabym wręcz banalnymi. Poza tym w razie problemów nikt nam nie broni skorzystać z zawartego w grze systemu pomocy. A na czym on polega? Otóż na każdej planszy, w prawym dolnym rogu widnieje niewyraźny znak zapytania. Po jakimś czasie staje się on w pełni widoczny. Wtedy możemy na niego kliknąć, żeby otrzymać podpowiedź w postaci obrazka. Mimo wszystko trafiają się też wyzwania, które potrafią nieco dać w kość. Do tego typu momentów należy zaliczyć to, co przygodówkowicze nienawidzą najbardziej. Z pewnością zdążyliście się domyślić, iż chodzi mi o elementy zręcznościowe. Niestety czasami przyjdzie nam przetestować refleks i szybko wykonać pewne czynności, m.in. w trakcie eliminacji niektórych bossów. Takie fragmenty niewątpliwie wydłużają rozgrywkę, zwłaszcza jeżeli z Hamletem zetkną się nieobyte z nimi osoby. Jednak co z tego, skoro grę ukończymy maksymalnie w około dwie godziny? Szkoda, że twórca nie pokusił się o rozbudowanie swojego projektu, bo mógłby on na tym naprawdę wiele zyskać.



Wizja i fonia na hamletowskich włościach



Hamlet, Samorost, Machinarium, Snakes of Avalon… Czemu wymieniam te tytuły w jednym rzędzie? Pomijając fakt, iż są to gry niezależne, charakteryzują się one unikalną oprawą graficzną. Jak wiadomo, specyficzny wygląd przeważnie spotyka się z różnorodnym odzewem. Na jednych nietuzinkowa strona wizualna podziała jak miód na Kubusia Puchatka, natomiast inni z tego samego powodu odbiją się od danej gry. Grafika w Hamlecie w pewnym stopniu przypomina rysunki dziecka w wieku przedszkolnym, lecz przyjemnie się na nie patrzy. Lokacje nie grzeszą dbałością o szczegóły, ale twórca świadomie wybrał taką konwencję i co najważniejsze, styl ten pasuje do prześmiewczego charakteru całej opowieści. Podobnie przedstawia się sprawa postaci, które odznaczają się karykaturalnym wyglądem.





Wprawdzie ścieżka dźwiękowa nie dostarczy nam niezapomnianych wrażeń, lecz też nie można się do niej zbytnio przyczepić. Choć nie usłyszymy wielu utworów, te, które przygrywają w trakcie rozgrywki, są proste i melodyjne. Nie zawodzą również realistycznie brzmiące odgłosy otoczenia. Co do dubbingu, na jego temat nie będę się wypowiadać, ponieważ po prostu go nie ma. Wszyscy bohaterowie są niemi, a wszelkie informacje pojawiają się w postaci tekstu. Z kolei jeżeli chodzi o polską wersję gry, przetłumaczone napisy wypadają poprawnie i wypatrzyłam w nich tylko jedną literówkę. Mimo to nie ma co się zachwycać, gdyż tekstu nie było dużo, a co za tym idzie, lokalizacja Hamleta nie wymagała tyle wysiłku jak w przypadku wysokobudżetowych i dłuższych produkcji.



Grać czy nie grać? Oto jest pytanie.



Niby nic wielkiego, a jednak bawi. W takich oto słowach można najtrafniej podsumować alternatywną wersję sztuki Szekspira. Mif2000 wpadł na bardzo ciekawy pomysł, decydując się odświeżyć klasyczną historię i podejść do niej z dużą dawką humoru. Owoc jego pracy powinien przypaść do gustu zwolennikom komediowych produkcji, lecz istnieje pewne ryzyko, że niektóre elementy zręcznościowe zniechęcą uczulonych na nie graczy. Hamlet na pewno mógłby być też trochę dłuższy, lecz warto dać mu szansę jeżeli szukacie odprężenia na jeden wieczór.











6,5 PLUSY:

humor + różnorodne zadania + oprawa graficzna współgrająca z komediową fabułą
MINUSY:

za krótka - zręcznościówki


autorka: crouschynca