Return to Mysterious Island 2 (Powrót na Tajemniczą Wyspę 2) - recenzja
Dodane przez Madzius888 dnia 28.03.2010 14:52

W życiu recenzentki rzadko zdarza się taka sytuacja, że przewidywania odnośnie jakiegoś tytułu pokrywają się w większości z tym, co faktycznie zastaję po zagraniu. Dlaczego o tym napomykam? Czy tak było tym razem? Zapraszam do sprawdzenia.



Jak było, jak jest?



Akt I - Fabuła


Jak informują nas wydawcy, gra jest inspirowana powieścią Juliusza Verne’a pt. „Tajemnicza Wyspa” . Mina jest młodą zdeterminowaną kobietą, która decyduje się spełnić swoje marzenie i wypłynąć w samotną podróż po oceanie. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem: dziewczyna ląduje na niezamieszkanej wyspie z rozładowanym telefonem. Gracz musi pomóc Minie w powrocie do cywilizowanego świata za pomocą dostępnych na wyspie materiałów, a przy okazji ochraniać ją przed wrogami, którymi są małpy oraz… roboty.
Jednym z częściej wysuwanych zarzutów wobec Powrotu I jest to, że przygodę kończymy w momencie, w którym akcja mogłaby się spokojnie rozwinąć dalej. Druga część to kontynuacja wszystkich wątków tej opowieści. Po Minę przylatuje helikopter ratunkowy, jednak silny wstrząs na wyspie powoduje, że pilot traci panowanie nad maszyną, rozbija się i ląduje na dnie jeziora. Zamiast obiecanego ratunku zdarza się więc kolejny wypadek i główna bohaterka ponownie kończy na wyspie.


Wiele rzeczy się tu zmieniło. Nieczynny dotąd wulkan wybucha, powodując poważne wstrząsy na całej wyspie, a poziom morza podnosi się – nie mamy więc dostępu do Granitowego Domu i reszty plaży. Po jakimś czasie, za cienką ścianą drzew, odkryjemy jednak drugą część wyspy… zabudowaną przez innych, bardzo wykształconych rozbitków. Tak, to bardzo naciągane, co nie zmienia faktu, że ta odsłona oferuje sporo nowych możliwości rozwoju. W dodatku po pewnym czasie wyspę ogarnia tajemnicza choroba. Co zatem musimy zrobić? Ano dowiedzieć się, dlaczego nastąpiło przebudzenie góry, jak uratować wyspę i czy jest tu jakaś inna kryjówka Kapitana, skąd moglibyśmy wezwać pomoc.



Akt II – Rozgrywka


Pierwszy „Powrót na tajemniczą wyspę” był typowym przedstawicielem point’n’clicków – kierowanie odbywało się tylko za pomocą myszki z raptem kilkoma elementami zręcznościowymi, które były dość łatwe. Tutaj jest podobnie, ale niestety zręcznościówki stały się niestety trochę trudniejsze. Zacznę jednak od dobrej wiadomości: większość zadań można uprościć przez poświęcenie tzw. punktów dumy, które nie stanowią większej wartości. Dzięki temu wskaźnik będzie przesuwał się wolniej itp. Już w samej wersji demonstracyjnej zmagaliśmy się z łapaniem maleńkich mróweczek, a napotkamy jeszcze większe problemy. Na przykład skok z palmy na palmę wymaga ogromnego skupienia, bo należy wycelować w zielony pasek, podczas gdy strzałka przesuwa się w tempie błyskawicznym – możecie kojarzyć ten mechanizm z Podróży na Księżyc. Poświęcenie wspomnianych punktów spowoduje, że zatrzymanie w przedziale będzie odrobinę prostsze. Niestety pojawia się też zadanie bez ułatwień – strasznie dziwne: małpa rzuca lampkami, a my (dalej z perspektywy pierwszoosobowej) musimy złapać je kursorem. To naprawdę wyzwanie! Co dziwniejsze: nawet jeżeli któraś uderzy Jepa, to… i tak na koniec otrzymujemy wszystkie pięć.





Grę ułatwiają takie zakładki jak „Zadania” i „Dokumenty”, które kojarzą Ci, którzy grali w poprzednią część. W pierwszej pojawiają się wszystkie nowe fakty ujęte w formie poleceń: zbadaj to i to, pójdź tam i tam. Druga pomoc to kilka kartek i jeden tom księgi, zawierające pomocne wskazówki. Innowacją jest też tutaj system kooperacji między komputerem osobistym, a np. Ipodem – dla tych, którzy wolą kontynuować rozgrywkę na urządzeniach przenośnych, oznacza to tyle, że niektórymi mini gierkami będą mogli zająć się poza domem. To ciekawa propozycja, więc pewnie kiedyś z niej skorzystam.



Akt III – Oprawa


Dalej mamy do czynienia z trybem widoku pierwszoosobowego. Minęło jednak parę lat, a technika podąża naprzód w niesamowitym tempie, dlatego też w Powrocie Powrotu pojawiają się elementy 3D, a wszystkie kolory są jeszcze bardziej nasycone. Grafika jest więc bajecznie piękna… oczywiście aż do momentu, kiedy wyspę ogarnie ciężka choroba. Porównajcie zresztą sami, jaka przemiana nastąpiła.





Przerywniki nie są teraz wyłącznie kilkoma obrazkami w sepii, ale pojawiają się też drobne, klasyczne filmiki – wykonane z równą starannością. Zdecydowanie na plus zaliczam fakt, że animacja, kiedy Mina podnosi Jepa, została wykonana w każdej lokacji. Jednak drobny szczegół, o którym więcej za chwilę: czasem ubieramy bohaterów w naszyjniki, kwiatki itp., ta jednak zmiana nie zostaje uwzględniona we wspomnianej scenie - zarówno Mina jak i małpka wyglądają tak samo.



Spolszczenie w wypadku Powrotu na tajemniczą wyspę nie budzi większych zastrzeżeń, zostało wykonane rzetelnie w formie napisów.



Muzyce nie mam nic do zarzucenia. Fenomenem pierwszej części Powrotu był fakt, iż ogólne przesłodzenie (bohaterka o sarnich oczach, słoneczne kolorowe lokacje, charakterystyczna melodyjka nucona przez delikatny kobiecy głos) spotyka się z pierwiastkiem raczej „gorzkim”: zagrożeniami ze strony dziwnych robotów oraz wrednych małp. Tutaj ten kontrast jest jeszcze bardziej uwidoczniony. Ogólną sielankę zakłóca jeszcze większy smutek: roślinność i zwierzęta zapadają na dziwną chorobę, a całość pokrywa się paskudną, zieloną powłoką. Znaczącą rolę pełni tu właśnie dźwięk: tajemniczy „ktoś” pozostawia na wyspie zagadki, a w bardziej dynamicznych momentach melodie zmieniają się na niepokojące lub odzywa się głos z syntezatora. Naprawdę warto pochwalić!



Akt IV - Zagadki


Nieliniowość gry to niezaprzeczalny plus pierwszego Powrotu. Nie musimy ściśle trzymać się jednej ścieżki, lecz możemy odskakiwać tu i tam :) Jest też wiele zagadek wymagających połączenia paru innych przedmiotów. Do zrobienia samego ogniska w czasie gry znalazłam sześć sposobów i nie sądzę, żeby było ich tylko tyle. Próbowanie różnych kombinacji nagradzano dodatkowymi punktami. Dokonywaliśmy ich w dolnym pasku (koło klucza) za pomocą bardzo prostego w obsłudze interfejsu. Niewiele się tu zmieniło. Choć ognisko to tutaj dwa stałe elementy, plus wybór ostatniego, pojawiło się sporo nowych możliwości kiedy odkrywamy drugą część wyspy, a na niej: nowe owoce, mały tartak, kuźnię oraz destylarnię. W dodatku każdą czynność możemy w dowolnym momencie przerwać i zrobić coś innego, więc zabawy jest sporo. Nie ma potrzeby zawieszania się na jednym, gdy pracy jest dużo, a pomysł może przyjść później.





Jedyne, co nie przypadło mi do gustu i czego nie poprawiono, to „nierealność”. Wiadomo, że nasz ukochany gatunek na przesadzie stoi, ale do tej pory nie rozumiem, dlaczego ognisko składamy i pojawia się w ekwipunku, zamiast rozpalania go na palenisku, choćby w kilku etapach. Dalej: w wazonie mamy trochę wody którą gotujemy na ognisku. Wazon pojawia się ponownie w schowku jako wrzątek i tutaj też możemy połączyć go z groszkiem... Może nie posiadam wybitnych zdolności kulinarnych, ale raczej trudno mi uwierzyć, że grochówkę przygotowuje się „instant”, zamiast warzenia.



Akt V - Postacie


Formuła poprzedniczki recenzowanego tytułu wykluczała napotkanie innych postaci. Jedynie Jep zaprzyjaźnia się z Miną i towarzyszy jej w dalszych zmaganiach.
Tutaj nic się nie zmienia… z jednym wyjątkiem. Nie spotykamy bowiem osób, lecz… inne małpki. Nasz malutki pomocnik nie jest już tylko narzędziem w rękach dziewczyny, lecz zyskuje własną tożsamość. Część zadań może więc zostać wykonana „wespół w zespół”, kilka z nich należy tylko do Miny (np. nurkowanie, którego boi się nasz przyjaciel), a reszta stanowi działkę Jepa – tam, gdzie trzeba się wysoko wspiąć, wdrapać lub przejść na paluszkach. Do maluszka należy zatem kontakt z innymi przedstawicielami gatunku. W pewnym momencie będziemy musieli ich do siebie przekonać, co oznacza, że sporo czasu zajmie nam wymyślanie sposobów na przymilanie: karmienie owocami i potrawami przyrządzonymi przez Minę, granie na okarynie, wręczanie prezentów itp. Niektóre podarki możemy też założyć bohaterom, by poczuli się lepiej. Pole działania jest zatem ogromne i wymaga wyobraźni.





Z przyjemnością nazwę Powrót na tajemniczą wyspę 2: „dumną następczynią jedynki”. Owszem: niektóre kombinacje mogłyby być bardziej przemyślane, zręcznościówki można by ułatwić lub nawet pominąć, a początek jest bardzo naciągany. Jeśli jednak skupić się na bieżących sprawach zaprzątających umysł Miny, to zabawy jest naprawdę sporo. Piękna grafika, nastrojowa muzyka oraz poznawanie małpich przyjaciół daje sporo frajdy. Choć zakończenie raczej nie pozostawia wiele nadziei na kontynuację, to bardzo chętnie zagrałabym w kolejną produkcję Kheopsa w dokładnie takim stylu, wkraczającą na kolejny poziom: może nawet prostsza historia, ale jeszcze więcej kombinacji! Tutaj zarówno fabuła, jak i zagadki są bardzo dobre, dlatego naprawdę polecam!











8 PLUSY:

Jep poznający przyjaciel
+ wiele zagadek
+ grafika
+ dźwięki
MINUSY:

trochę naciągana fabuła
- zręcznościówki


autorka: Madzius888