Deponia - recenzja
Dodane przez Kami dnia 12.10.2012 04:33
Recenzja wersji angielskiej.


Deponia to największa kupa śmieci jaką stworzył Daedalic. Dosłownie - jest to cała planeta. Pośród tych śmieci istnieją całe miasta, a nad nimi unoszą się miasta-wyspy mlekiem i miodem płynące, zamieszkiwane przez zamożniejszą grupę społeczną. Oba te światy wiedzą o swoim wzajemnym istnieniu, ale co tak naprawdę dzieje się u sąsiada jest bardziej ujęte mglistym przekonaniem tego, jak powinno tam być na zasadzie kontrastu. Tak też mieszkańcy Deponii idealizują Elysium i odwrotnie, a mieszkańcem Deponii, który jest najbardziej zapatrzony w odległą wyspę jest Rufus.



Rufus jest marzycielem i chociaż poznając całą jego historię można spojrzeć na niego z przymrużeniem oka, to jednak generalnie jak sobie pościelił, tak się wyspał. Nasz bohater nie pracuje, pomieszkuje pokątnie u byłej dziewczyny, a całe dnie spędza na tworzeniu planów dotyczących dostania się na Elysium. Swoje rodzinne miasto Kuvaq uważa za miejsce przejściowego pobytu, więc nie stara się zbytnio jako obywatel. Wręcz przeciwnie - uprzykrza życie jego mieszkańców, ponieważ większość jego wynalazków kończy się wielkim wybuchem, czy inną katastrofą, w której Rufus nie jest jedyną ofiarą. Łatwo można dojść do wniosku, że nasz bohater w dość łatwy sposób mógłby zmienić swój byt na lepszy, jednak wybiera zajmować się tylko tym, jak dostać się na Elysium.





Do Elysium!


Tak też znajdujemy się na początku naszej przygody – podczas końcowych przygotowań do startu kolejnej machiny. Będziemy musieli zatroszczyć się o bagaż, przez co, aż zbyt dobrze poznamy nie tylko sytuację mieszkalną, ale i charakter naszego bohatera. Zdecydowanie można by go określić angielskim zwrotem laid back* lub włoskim dolce far niente**. Wypełniwszy swoje pierwsze zadanie przyjdzie czas na odpalenie machiny. Cały koncept ma opierać się na przyczepieniu jej do krążownika Organonu (militarystycznej organizacji, której cele czy powody pobytu na Deponii są nieznane) zmierzającego na Elysium. W pewnym sensie plan się powiedzie, jednak Rufus szybko trafi z powrotem na Deponię, razem z orbit pixie Goal - mieszkanką Elysium. Widząc w niej swoją jedyną szansę na realną przeprowadzkę do innego świata, Rufus postanawia jej pomóc.




Deponia


Przygodówka pełną gębą


Pod względem procentu przygodówki w przygodówce gier Daedalic Entertainment nigdy nie można się przyczepić. To nie są żadne hybrydy, czy hidden object. Deponia zaserwuje nam cały szereg zagadek - inwentarzówki, układanki, a nawet te w dialogach. Trzeba przyznać, że dawno już nie natrafiłam na grę, w której rozwiązania musiałabym szukać w dialogu – tzn. rzeczywiście ich słuchać po coś więcej, niż tylko dowiedzenia się gdzie muszę iść i co generalnie się dzieje. Duży pozytyw, jednak niektóre łamigłówki, czy nawet większość nie jest kierowana do fanów logiki. Zdecydowanie w grze bardziej odnajdą się osoby myślące w kategoriach Monkey Island, choć poziom abstrakcyjności nie jest tak wysoki jak w The Whispered World. Przypuszczam jednak, iż każdy będzie miał jakieś problemy z przejechaniem przez kopalnię. Trudno się domyśleć jak działa system sterowania (i nie jest to jedyny przypadek, gdzie przyjdzie zastanowić się, co właściwie trzeba zrobić), a gra nie oferuje systemu podpowiedzi. Niektóre łamigłówki można pominąć, choć nie wszystkie i w tym też nie tą. Reszta zagadek prezentuje bardziej rozsądny poziom trudności, co dla niektórych będzie pozytywem.



Deponia


Kuvaq jak żywy


Kolejną zaletą w grze są postacie. Praktycznie każda jaką spotkamy na naszej drodze zostanie w naszej pamięci na dłużej. Wyśmienita kreacja mieszkańców miasta i nie tylko. Chociaż większość swojej charakterystyki postacie zawdzięczają dialogom, co nie do końca jest dobre (ale o tym później), to niezaprzeczalnie każdy ma swój specyficzny wygląd, czyniąc z Kuvaq zbieraninę osobowości, a nie tylko pobocznych postaci. Najmniej specyficzna z wyglądu Toni (była dziewczyna Rufusa) po prostu pali, przez co jest nie mniej charakterystyczna od innych. Dzięki tak małym szczegółom widać, że bohaterom poświęcono sporo uwagi. W efekcie otrzymujemy pełne życia miasto, w którym po prostu miło się przebywa.



Dodatkowo gra uraczy nas sporą dawką humoru. Naprawdę przyłożono się do angielskiej lokalizacji. Nie wiem jak to wszystko wypada w oryginale, ale grając w wersję angielską nie da się wyłapać, iż gra jest tłumaczona. Czasami wymagana jest dość dobra znajomość języka, bo gra serwuje nam też smaczki wynikające z nazw itp. Przypuszczam, że po części dialogi, czy też monologi Rufusa zostały po prostu zmienione, bo trudno jest zachować oryginalne znaczenie żartów i przytyków w tłumaczeniu. Jednak tak jak polskiemu tłumaczeniu Shreka (które uczyniło film lepszym niż oryginał), tak angielskiej lokalizacji Deponii nic nie brakuje. Uchowano graczy przed wrażeniem, że coś tracą, jak to często przy tłumaczeniach bywa.



Deponia


Piękne jak od Daedalic


Studio wyrobiło już sobie markę atrakcyjnym wyglądem swoich gier. W tym wypadku nie ma wyjątku. Mamy tu do czynienia z systemem point&click oraz technologią 2D. Dodano też pewną innowację, jaką jest możliwość pokazania inwentarza przy użyciu scroll’a. Hotspoty pokażą się po jego naciśnięciu, więc mamy tu całą obsługę gry w myszce, bez zbędnych ikon na ekranie, czy sięgania do klawiatury (choć ta opcja jest również dostępna).



Początkowo w grze uświadczymy wielu dodatkowych animacji Rufusa, które sprawią wrażenie dużej naturalności postaci. Byłam wręcz zachwycona jak wielką gamą póz oraz min dysponuje nasz bohater. Niestety początkowy zachwyt dość szybko przerodził się w zawód im dalej szłam z fabułą. Deponia to nowy i dość złożony świat, przez co powstało wiele dialogów wyjaśniających jej mechanizmy. Z resztą nie tylko - wiele z postaci drugoplanowych ma swoje barwne historie, którymi zechce się z nami podzielić. Oczywiście z reguły należy to bardziej do plusów, ale tym razem nie do końca byłam aż tak zainteresowana wszystkim dookoła. Czy to problem samych dialogów, czy nie do końca zgranej fabuły – nie jestem pewna, ale od czasu do czasu można poczuć znużenie. To wszystko sprawia, że gra jest zwyczajnie przegadana i tutaj uświadczymy też tej soli w oku, bowiem większość dialogów jest przerażająco statyczna. Nawet w chwilach kiedy bohater wyraźnie powinien wykazać się silnymi emocjami (wnioskując po dialogu oraz dubbingu), zwyczajnie stoi w miejscu. Degeneracja dodatkowych animacji postaci postępuje progresywnie z biegiem fabuły.




Deponia


To samo dzieje się z cut-scenkami. Początkowo naprawdę dynamiczne, z biegiem gry stają się coraz uboższe, aż przyjdzie nam uświadczyć przybliżonej twarzy Rufusa z jedynie zmieniającą się miną podczas najdłuższego dialogu w grze. Jednak ubożeją one zdecydowanie wolniej, ostatecznie trzymając poziom niemal do końca.




Peak too soon***


Deponia ma być pierwszą częścią trylogii, więc jak można się spodziewać zakończenie nie przynosi zbyt wielu odpowiedzi. W dodatku, gra jako jednostka została źle wyważona. Ponad połowa akcji rozgrywa się w Kuvaq i mam wrażenie, że reszta gry jest zwyczajnie niedopracowana. Natrafiamy na zbyt oczywiste przeszkody w drodze do celu, które można zwyczajnie określić jako sztuczne przedłużanie rozgrywki. Gra zajmuje ok. 8h i nie potrzebuje tych dodatkowych minut. Mimo to z biegiem fabuły gra serwuje nam jeden smaczek, jakim jest zmiana pory dnia. Wyraźnie widać, że zachodzi już słońce, aż w końcu – nastaje wieczór, bowiem cała fabuła Deponii rozgrywa się jednego dnia.




Deponia


Zakończenie to zdecydowany minus tej produkcji. To nawet nie jest zakończenie, a zwyczajne urwanie akcji. Nie wiem czy twórcy wstrzymywali się, aby wystarczająco dużo materiału zostało na kolejne dwie gry, czy nie mieli już pomysłu jak to wszystko zakończyć, ale dodając stopniowe zubożanie animacji oraz cut-scenek zakończenie wypada naprawdę marnie. Nawet ostatnia łamigłówka, którą jest [lekki spoiler] uzupełnienie witrażu < sic! > [/lekki spoiler] wydaje się być rozwiązaniem wciśniętym na szybko. Przyjdzie się zastanowić, czy Deponia może być w ogóle uważana jako osobny produkt, którym powinna być.



Deponia lepsza niż jej prawdziwe znaczenie?****


Podsumowując, gra zaczyna się bardzo dobrze, aby ostatecznie rozczarować. Mocny początek stawia wysoką poprzeczkę, podczas gdy koniec zwyczajnie nie dorasta do oczekiwań. Zastanawiam się też nad postacią Goal i jej relacją z Rufusem. Zdecydowanie nie jest to żadne love-story, podczas gdy niektóre wypowiedzi pobocznych postaci mogą to sugerować. Można mieć wrażenie, że jakiś kawałek tej historii przegapiliśmy. Rufus jest bohaterem, który ma dbać tylko o siebie, jednak na końcu nie jest w stanie nawet powiedzieć jednego kłamstwa, ponownie utrudniając sobie życie. Niejasne jest więc, czy jest antybohaterem, czy bohaterem przechodzącym przemianę. Dialogi, których tak wiele w grze, czasami sugerują coś innego niż widać na ekranie, a to zdecydowany minus. Czyżby brak dobrej komunikacji w grupie pracującej nad grą?




Deponia


Deponia w swoim dziwnym balansie akcji i suspensu ostatecznie przegrywa. Bardziej niecierpliwym graczom (tym co w przygodówki raczej nie grają) może wydać się zwyczajnie nudna. Efekt jest potęgowany przez brak wskazówek co do dalszego progresu. Kolejnym aspektem pogarszającym się z czasem jest muzyka. Początkowo wybornie pasująca do całego otoczenia i bardzo dobrze zlewająca się ze światem, który tylko na tym zyskuje, z biegiem czasu staje się zbyt wyrazista i momentami wręcz irytująca. Co prawda Deponia ma być planetą-składowiskiem, ale bez przesady.



Jak ocenić grę, która ma tak solidne podstawy, ale tak wiele jej brak? W dodatku grę studia Daedalic, z którą wiązałam tak wiele nadziei. Czyżby zwyczajnie spoczęli na laurach? Mam nadzieję, że Deponia okaże się jedynie chwilowym potknięciem i wraz z jej drugą częścią powitam powrót mojego pewniaczka. Jednak póki co - 6, bo jednak warto Deponię poznać.



*laid back - ang. wyluzowany

**dolce far niente - wł. słodkie lenistwo, określenie na specyficzny styl życia
*** Peak too soon - ang. używane do opisu kogoś, kto zbyt wcześnie osiągnął swój szczyt możliwości i zaczął zmierzać ku spadkowi umiejętności, inteligencji, itp.

****deponie - niem. składowisko











6 PLUSY:

charakterystyczne postaci
+ piękna grafika 2D
+ dobrze zrobione cut-scenki
+ zagadki, łamigłówki, pełna przygodówka
+ humor
+ całkiem długa
MINUSY:

statyczność postaci przy dialogach
- czasami trudno się domyślić o co w zagadce chodzi
- przegadana
- zakończenie nastawione na kontynuację
- nierównomierne rozłożenie fabuły


Autorka: Kami