Reksio: Miasto Sekretów - recenzja
Dodane przez Kami dnia 30.07.2010 01:39

Reksio, bohater bajki dla dzieci z lat 1967-1988, jest sympatycznym kundelkiem z charakterystyczną łatą na lewym oku. W czasach kiedy telewizja propaguje już nowsze bajki (często stworzone komputerowo), firma Aidem Media powraca do dawnych czasów i adaptuje Reksia w serii gier przygodowych. Recenzowana pozycja jest pierwszą grą z nowej serii przygód psiaka.




Najdziwniejsze menu jakie w życiu widziałam.


Fabuła opiera się na odkrywaniu piwnicy przyjaciela Reksia – kreta Kretesa. Okazuje się bowiem, iż znajduje się tam całe miasto zwane Pokopane. Reksio dostaje się tam przypadkiem, szukając haczyka w piwnicy. Wpada przez zapadnię w podłodze, którą Kretes przykrył dywanem, a następnie psiak zostaje zawleczony... nie powiem już gdzie, aby za wiele nie zdradzać. Jako Kretes musimy go odnaleźć i uratować z opresji. Nie będzie to jednak naszym jedynym zadaniem. Pokopane skrywa sekret, który w imię przygodowego ducha trzeba będzie odkryć.



Nowa seria Reksia różni się przede wszystkim grafiką. Wcześniej tła były po prostu zwykłą płaszczyzną z animacją dla efektu przestrzenności. Teraz dodano trójwymiar. Graficznie więc jest zdecydowanie lepiej i przede wszystkim przyjemniej dla oka. Nie jest to pełne 3D i oczywiście bardzo dobrze. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie wytknęła wad graficznych. O ile do postaci przyczepić się nie mogę, o tyle tła sprawiają wrażenie nie wykończonych. Uderza to na początku i chociaż szybko można się przyzwyczaić, to jednak trochę mi przeszkadzało. Daleko tu do pięknych teł, choćby z So Blonde. Całość nadrabia za to kolorystyką. Żywa i soczysta, nie męczy oka.
Wspomnę też trochę o samym opakowaniu. Okładka nie przywodzi na myśli zwykłej gry dla dzieci. Całość inlay'u wygląda bardzo przemyślanie. Zastanawia mnie jednak dobór screenów. Już drugi raz widzę na opakowaniu gry Aidem Media screeny różniące się od finalnej wersji gry. W przypadku Bolka i Lolka był to brak ikony ekwipunku. U Reksia jest to zupełnie inna kolorystyka i większe cienie. Skąd ta różnica? Aidem nie chce prezentować swego rzeczywistego produktu na opakowaniu? W sieci i z tyłu opakowania spotkałam się też z pisownią „Miasto seKretów”. Jest to świetny pomysł, nie wiem dlaczego nie został wykorzystany do loga.





Gra jest typową point&click, prócz etapów z labiryntem, o których wspomnę później. Podczas rozgrywki na ekranie będzie widoczny ekwipunek, ikonka wyjścia z gry, aktualnych zadań oraz na późniejszym etapie – mapy. Ikonka aktualnych zadań będzie podskakiwać w nieskończoność aż na nią nie klikniemy lub nie przejdziemy do kolejnej lokacji, za każdym razem gdy dostaniemy następną misję do spełnienia (podobnie z resztą zachowuje się mapa). Po wciśnięciu ikonki pojawi się lista znaków zapytania, każdy z kolejnym zadaniem. Nie da się jej odkliknąć w innym miejscu na ekranie i póki tego nie zrobimy, cała gra będzie w trybie pauzy. Gdy jest wciśnięta, rozgrywka nie może być kontynuowana. Całość podzielona jest na epizody, jednak nie ma to większego znaczenia.
Nie ma możliwości przewijania dialogów. Nie ma też opcji zapisu, więc jednocześnie nie może grać więcej niż jedna osoba. Gra zapisuje się w miejscu, w którym ją opuściliśmy i automatycznie uruchamia się w tym samym miejscu, gdy ponownie zasiądziemy do rozgrywki.
Ciekawym elementem jest... rozmowa z narratorem. W ogóle wprowadzenie narratora do gry jest dość oryginalnym pomysłem. Mało jest jednak Reksia w Reksiu. Głównie będziemy poruszać się jako Kretes. We wczesnej wersji gra miała buga. Dobrze wiedzieć, iż został on usunięty i obecnie sprzedawane egzemplarze są już od niego wolne.



PEGI 7?


Gra jest przeznaczona dla dzieci 6+. Nie znalazłam na opakowaniu informacji o Pan European Game Information, jednak jeśli uznamy chwile spędzone w ciemnych korytarzach, gdzie można natrafić na wielkie żuki za potencjalnie straszne, byłby to znaczek 7. Jednak czy gra jest przeznaczona tylko dla dzieci? Zdecydowanie nie. Kwestionują to już same zagadki, które mogą stanowić spore wyzwanie dla młodszych graczy. Głównie jednak chodzi mi tu o sam rodzaj humoru w grze. Pokopane jest objęte rewolucją, w której jeden człowiek... to znaczy kret, zaproponował oddanie władzy w ręce ludu. Czy młodzi gracze wiedzą o czym teraz piszę? Myślę, że więcej zabawy przy tej grze będą mieć starsi wyjadacze przygodówek lub rodzice młodych poszukiwaczy. Nie tylko przez tematykę żartów obejmującą m.in. biurokrację i komunizm, ale też przez wspomniany już ich rodzaj. Nie są to żarty rodem z Włatców Móch. Miasto Sekretów trzyma poziom i mimo, iż niektóre z powiedzonek czy zdarzeń nie zostaną pewnie zrozumiane przez młodszych to jednak jest to wielki plus dla twórców. Wspominałam już, iż wg mnie gry dla młodszych muszą mieć jakiś walor edukacyjny. Reksio (i nie tylko nowa seria) jest grą, którą z pewnością podsunęłabym moim pociechom, gdybym już je miała.

A oto kilka linijek scenariusza gry, wyrwanych z kontekstu:

„Rozklejacie się jak chińskie pantofle do gry w kręgle.”

„Rewolucyjne pamiątki po rewelacyjnej cenie”

„To moja lina typu bunge, czasem jak mam chandrę to skaczę (…).”





„Połączyłem miskę z ziarnem i otrzymałem... miskę z ziarnem! To niewiarygodna nowość.”


Zagadki w grze, jak już wspomniałam nie są aż tak proste, jak można by się spodziewać po znaczku 6+ na opakowaniu. Jednak tak jak już również wspomniałam, nie jest to zwykła gra dla dzieci. Starsi gracze nie powinni mieć jednak większych problemów. Osobiście zacięłam się jedynie w dwóch miejscach. Pierwszy raz, gdy miałam zrobić coś, co już w grze robiłam, ale okazało się, iż tym razem trzeba było daną czynność wykonać trochę inaczej, bardziej dokładnie. Oczywiście od razu uznałam, iż wspomnianej czynności zrobić się nie da i zaczęłam szukać innego rozwiązania. Po pół godzinie bezskutecznego poszukiwania czegokolwiek, co pchnie mnie dalej w rozgrywce, zaczęłam szukać pomocy w sieci. Jak wielka była moja irytacja, gdy okazało się, iż pierwsza myśl była dobra. Bohater jednak jednoznacznie pokazywał mi, iż danej czynności nie wykona, a wcześniej sprawdzał czy miejsce jest odpowiednie. Kolejny problem miałam z końcową zagadką. Nie dlatego, iż była jakoś specjalnie skomplikowana, ale trochę czasu zajęło mi zrozumienie o co w niej chodzi.
Ogólnie zadania polegają na bieganiu po mieście i zbieraniu odpowiednich rzeczy, ale pojawiają się także elementy konstrukcyjne i układanki na podstawie kilku podpowiedzi. Niemiłym zaskoczeniem w grze były labirynty, na które natrafiamy ze trzy razy. Kamera przeskakuje za plecy bohatera, a my poruszamy się za pomocą strzałek lub WSAD z jedynym źródłem światła, po wielu korytarzach, starając się odnaleźć wyjście. Bynajmniej jednak nie znajdziemy go od razu. Najpierw trzeba będzie odnaleźć drogę na poziom wyżej, by tam zdobyć przedmiot potrzebny na dole itp. Dodajmy jeszcze żuki i szczury, na które będziemy później natrafiać i przez to powtarzać przejście od pewnego momentu. Nudne i bezsensowne.





Dźwięk w grze jest bardzo dobry, a muzyka lekka i przyjemna. Jednak prawdziwą perłą są głosy postaci. Są po prostu... idealne. Dzięki nim każda z postaci aż tętni życiem i staje się w pewien sposób realna. Kretes jest trochę rozkojarzonym kretem starającym się poradzić sobie w nowej, nietypowej sytuacji. Pani z okienka to typowa biurokratka, sztywno trzymającą się zasad. Policjanci są pozornie lekko nierozgarnięci, a tak naprawdę słyszą wszystko co chcą słyszeć.



Kiedy tylko przejęłam władzę nad Reksiem i pierwszy raz usłyszałam narratora, szczęka mi opadła. Nie mogłam uwierzyć jak zabawna jest ta gra i to zabawna inteligentnie, a nie prymitywne „puk, puk, kto tam?”, „sam jesteś poteflon” itp. Nie jest to jednak produkcja bazująca na samym humorze. Fabuła jest interesująca i wciągająca. Przykuła mnie do komputera na ok. sześć godzin. Cała gra pozytywnie mnie zaskoczyła. Nigdy się nie spodziewałam, że dam grze przeznaczonej dla młodszych graczy więcej niż 6, ale w tym przypadku nie mam po prostu innego wyjścia.











7 PLUSY:

humor
+ ciekawa fabuła
+ głosy postaci [owacje na stojąco]
MINUSY:

oderwane od reszty gry labirynty
- brak opcji zapisu
- grafika potraktowana trochę po macoszemu


autorka: Kami