Niezwykłe przygody Bolka i Lolka: Tajemnicze Zamczysko - recenzja
Dodane przez Kami dnia 28.07.2010 21:48

Pierwsze moje skojarzenie z tym produktem - jedna z tych licznych gier dla dzieci, które są łatwe aż do bólu i bazują jedynie na bohaterach kreskówek, co jest jedynym powodem, aby je kupić. Jednak w tym przypadku bohaterami są Bolek i Lolek więc większość dzieci podejrzewam nie ma nawet pojęcia o kim mowa, bo ani bajki, ani wiadomości sprzed kilku lat (w których niemiecka prasa doszukiwała się pewnych podtekstów w bajce) nie widziały. Produkt jednak uderza do rodziców, którzy ciepło wspominają czasy swej młodości i być może chcą przekazać swym pociechom wartości zawarte w bajce. Po pół godzinie grania zmieniłam tę lekko negatywną opinię.



Od razu uderzyła mnie czytelność menu. Wróć do gry, nowa gra, wyjdź z gry, autorzy. Pierwsze trzy po najechaniu kursorem są czytane. Nowa gra? Pojawia się ptaszek i krzyżyk oraz odpowiednio nagrane tak, nie. W tym momencie aż zdziwiłam się, że gra jest przeznaczona dla 6+, bo całość przypominała mi bardziej zabawki Fisher Price dla dwulatków. Zaczynając rozgrywkę przywitało mnie rysunkowe intro i żarty na temat map oraz GPS'u, co wydało mi się bardziej skierowane do starszej publiczności. Całość zaczyna się od błędów w nawigacji, przez które Bolek i Lolek trafiają do tytułowego Tajemniczego Zamczyska, zamiast do schroniska Górskie Powietrze, które było celem ich podróży. Na miejscu wita ich magister alchemii, nauk tajemnych i wszelkich innych - Zygfryd Ponury (dziwne, że nie profesor) i w dużym skrócie każe im wykonywać polecenia swojego asystenta Szymona, pod groźbą umieszczenia obu chłopaków w lochu. Tu następuje najmniej przekonująca próba powiedzenia „nie, dziękuję, już idę” w historii dubbingu, po czym władza przechodzi w nasze ręce. Natychmiast uderza zmiana pogody - zaraz po przyjeździe do zamczyska niebo było pochmurne, przewijały się odgłosy wichury, a tu nagle słońce świeci, zmiana muzyki i wszystko jest już pięknie. Nie ważne jednak, otrzymaliśmy pierwsze zadanie od Szymona (tak, tak, nawiązanie do gry Szymon Mówi) i zabieramy się do roboty. Całość naszych działań ma przysłużyć się ukończeniu eksperymentu magistra Zygfryda.





Trochę techniki


Do sterowania używamy tylko myszki (chyba, że chcemy przeskoczyć intro - wtedy też klawisz Enter). Gra odtwarza się bez płyty, co jest obecnie rzadkością. Na ekranie cały czas będziemy widzieć dwie ikony - przypomnienia misji i ewentualnej pomocy od Szymona oraz ekwipunku, która właściwie nie jest potrzebna, gdyż pojawia się on po najechaniu kursorem na dolną krawędź ekranu. Zastosowano typowy system point&click i jeśli chodzi o ogólną rozgrywkę nie mam się czego przyczepić. Może jedynie ekwipunku, który często wchodzi nam w drogę gdy chcemy wykonać coś u dołu ekranu. Jednak tak naprawdę przemawia tu tylko moja niecierpliwość.



Jak po sznurku


A propos niecierpliwości, w grze zastosowano pewne utrudnienia, które głównie opierają się na tym, iż nie dostaniemy danej rzeczy, aż nie wykonamy kolejnego zadania. Tylko dlatego nie da się od razu zaliczyć innych misji, choć sporo da się rozpocząć już na początku.





Love the navy


Cała gra, z tego co mogłam zaobserwować, jest oparta na Flashu, daleko jej jednak do wymyślności Machinarium. Tajemnicze Zamczysko prezentuje sobą specyficzną, świeżą grafikę, którą można zaobserwować w e-kartkach oraz równie specyficzne mini-gierki, które stanowią integralną część całości, a nie jak to jest podane na opakowaniu „10 dodatkowych mini-gier”. Za jedyny dodatek można uznać grę w statki, którą trzeba rozegrać z Szymonem, aby ten dał nam podpowiedź. Muszę przyznać, że często łapałam się na tym, iż szukam miejsc gdzie mogę utknąć, aby tylko pograć w te statki. Pierwszy raz gdy natknęłam na ten element byłam wręcz zachwycona jak bardzo ktoś przemyślał system podpowiedzi. Chciałam tu wychwalić pomysł pod niebiosa, aż nie doszłam do buga i nie odkryłam, że system podpowiedzi jest bardzo ogólny i pomaga jedynie gdy wiemy gdzie iść, a jeszcze bardziej gdy już tam jesteśmy i jedyną przeszkodą jest zrozumienie systemu działania danej układanki.





Patch i płacz


Grę musiałam przejść cztery razy, zanim w końcu udało mi się ją ukończyć, przez wspomniany już wcześniej bug. Błąd opiera się na tym, iż ktoś nie wziął pod uwagę, że ludzie nie znają scenariusza i nie będą chodzić tylko w określone miejsca, skoro mają do dyspozycji cały zamek. Tak więc jeśli trafimy za wcześnie w miejsce, które Bolek i Lolek powinni odwiedzić na samym końcu, już się z niego nie wydostaniemy. Nie pojawia się strzałka, która normalnie jest widoczna przy przejściu do kolejnej lokacji. Mało tego, przypuszczam, że może i się pojawia, ale jest całkowicie zasłonięta przez ikonę ekwipunku! Na dokładkę, patrząc na screeny z opakowania - nie ma na nich tej ikony, jest jedynie opcja przywołania Szymona. Na samym początku napisałam już, że ikona ekwipunku jest niepotrzebna, gdyż pojawia się on po najechaniu na dolną krawędź ekranu (osobiście użyłam jej w grze tylko raz, aby sprawdzić jak działa). Wygląda na to, że pierwotnie też tak uważano, ale przyszedł ktoś „mądry” i stwierdził, że ikona ekwipunku musi być. Dodano ją jak widać trochę nieprzemyślanie. Tak więc musiałam przechodzić grę od początku, ponieważ trafiłam w felerne miejsce wcześniej niż powinnam. Za drugim podejściem trafiłam tam już w odpowiednim momencie, jednak przedmiot który trzeba tam umieścić nie był odpowiednio zmieniony. Moja wina, gdyż przeoczyłam mały szkopuł, dzięki któremu zmiana byłaby kompletna. Tutaj jednak ujawniła się kolejna wada - brak opisów przedmiotów. Nie pojawia się żaden dymek po najechaniu kursorem na przedmiot, nie są one także opisywane przez bohaterów po kliknięciu PPM. Skąd mam wiedzieć, że nie zrobiłam wszystkiego tak jak trzeba? Oczywiście potem, gdy już udało mi się rozszyfrować czego nie zrobiłam, widać było bardzo wyraźnie, iż przedmiot uległ zmianie, ale skąd miałam wiedzieć to wcześniej? Nawet nie dostaję komentarza w stylu „to nie pasuje”, „może spróbujmy inaczej”, którymi Bolek i Lolek komentują niewłaściwe decyzje. Trzecie podejście. Tym razem już się zirytowałam, ponieważ gra źle się nadpisała i prawie na samym końcu, gdy mam umieścić wcześniej zdobyte przedmioty w maszynie - one już tam były. Gra jednak uznawała, że jeszcze ich tam nie umieściłam. Tak więc wylądowałam z poprawnie umieszczonymi przedmiotami i ich dublerami w ekwipunku. Zdziwiła mnie trochę mechanika gry. Spodziewałabym się bardziej, iż pomimo zdublowanych przedmiotów, w chwili przejścia do danej lokacji gra po prostu przejdzie dalej, uznając poprawne ułożenie, a zdublowane przedmioty zostaną w ekwipunku. Tak się jednak nie stało. Cóż, nie jestem programistą, nie znam się. Za czwartym podejściem byłam już po szkodzie i wiedziałam czego unikać - sama wykasowałam wcześniejszy zapis (próbowałam także reinstalować grę, ale problem leży jedynie w zapisie, na Viście jest on w Właściciel > Dokumenty > Aidem > billTZ > player0.sav).


Na stronie producenta/wydawcy można pobrać patch (nazwany łatą), który poprawia felerne wyjście z miejsca, do którego według scenariusza trzeba trafić jedynie na końcu gry. Jednak psuje inne wyjścia w tej lokacji, wskutek czego nie można przez nią przejść dolnym poziomem, a to jest jeszcze gorszy bug niż poprzednio. Czy patch robi coś jeszcze? Nie wiem, ponieważ nie został nawet opisany. Jego działanie odkryłam przechodząc grę piąty raz. Niestety z niepoprawnym nadpisywaniem nic nie robi - to odkryłam przy przejściu numer sześć.





Awantura o save


Czytając to wszystko ktoś mógłby popukać się w czoło i stwierdzić „głupia nie zapisała gry wcześniej”. Tak, nie zapisałam gry wcześniej, ponieważ nie da się jej zapisać! Na opakowaniu jako jedna z cech gry wymieniony jest „system automatycznego zapisu stanu gry”. W praktyce wygląda to tak, że zapamiętywany jest obecny stan gry... no i właściwie tyle. Można wyłączyć całość, zamknąć komputer, a następnym razem trafimy dokładnie tam, gdzie rozgrywkę przerwaliśmy. Przyzwyczajona jestem, że po kliknięciu na krzyżyk wyjścia z gry pojawia się okno z pytaniem czy zapisać stan rozgrywki. Bądź też wchodzi się do menu i klika na zapisz, a następnie wybiera jedno z wielu przeznaczonych do tego miejsc. Tutaj tego nie ma i jak widać był to błąd. Owszem, całość sprawdziłaby się gdyby gra była bezbłędna i nigdzie nie dało się utknąć, a jedyny zapis byłby poprawnie nadpisywany. Wtedy ok, powiedzmy że młodsi mają ułatwienie, bo nie trzeba się martwić o zapis, ani przejmować dodatkowymi ekranami. Jednak dla mnie gra 6+ musi mieć jakiś walor edukacyjny, a nauka iż trzeba aktualny stan zapisać jest bezcenna w świecie komputerowej dominacji.



Postacie jak animowane


Animacja postaci jest bardzo uboga lub przesadnie zamaszysta. Kiedy Bolek i Lolek stoją i niczym ich nie zajmujemy, wysilą się jedynie na mrugnięcie. Po dłuższej przerwie można też zaobserwować i usłyszeć gwizdanie. Za to gdy mówią, wszystkie postacie, a już szczególnie magister Zygfryd, są obrazem ekspresjonizmu.
Ciekawym motywem jest zastosowanie zmiany aktywnego bohatera. Wystarczy kliknąć na drugą, podświetlającą się na zielono postać. Nieaktywny bohater staje się półprzeźroczysty, co ma swój sens, ale wygląda dość osobliwie.
W grze uwzględniono także przebywanie postaci w cieniu. Wyraźnie ciemnieją po wejściu w zacienione miejsce. Miły akcent.
Wykorzystano również wysokość oraz ciężar Bolka i Lolka. Nieraz Lolek poskarży się, iż nie sięga do danego przedmiotu, wtedy musimy zamienić aktywnego bohatera. Innym razem to Bolek powie, że jest za lekki. W pełni wykorzystany potencjał dwóch bohaterów. Niestety ten zabieg nie jest użyty w każdej możliwej sytuacji, ale jednak. Dodatkowo mam wrażenie, iż Lolek biega wolniej niż Bolek, choć może to być tylko złudzenie.
Wymiar lokacji. Ten aspekt zdecydowanie kuleje, np. w ogrodzie. Trzeba w pewnym momencie podejść do fontanny, która stoi na bliższym planie. Chłopcy będą przechodzić na niego tylko z jednego miejsca. Z kolei gdy będziemy na kładkach, które mają po trzy poziomy, bohaterowie będą idealnie odczytywać nasze zamiary. Nie trzeba bohatera kierować dokładnie do zejścia i stamtąd dopiero w lewo bądź w prawo. Wystarczy iż od razu klikniemy w miejsce gdzie chcemy aby trafił. Trafił, ponieważ na raz poruszamy się tylko jedną postacią. Gdy skorzystamy z przejścia do innej lokacji, drugi chłopak znajdzie się tam automatycznie.



Ogień płonie


Dźwięki w grze są bardzo dobrze zrobione, szczególnie ogień jest przekonujący, choć może miejscami aż przesadny. Jednak brak opcji... opcji czegokolwiek tak naprawdę. Nie można ściszyć dźwięków otoczenia, które są wyraźnie zbyt głośne w stosunku do dialogów, szczególnie na początku gry. Muzyka przewija się w sześciu motywach. Jest dość charakterystyczna i związana z bajką. Nie zachwyca, nie wadzi.





PL


Lokalizacja jest pełna. Trudno, aby było inaczej w polskiej produkcji dla dzieci. Emocje czasami siadają w przypadku Bolka i Lolka, ale Szymon i Zygfryd są bardzo dobrze zagrani.





Niezwykłe przygody?


Czas na podsumowanie. Jak wspomniałam na początku po pół godzinie grania zmieniłam zdanie. Sukcesywnie mój zachwyt nad tą produkcją wzrastał i wzrastał, aż nagle spadł na łeb na szyję. Niestety, moja cierpliwość się wyczerpała przy trzecim przejściu. Szkoda, bo naprawdę, gdyby nie ten bug, gra dostałaby ode mnie wysoką notę. Oka też przymykać nie mogę i nie chcę. Jest to produkcja głównie skierowana do młodszych, a dobrze pamiętam jak to było kiedy jako pacholę na coś się nastawiłam, już się ucieszyłam, a tu nagle moje marzenia zderzały się z twardą rzeczywistością. Takie bugi są po prostu niewybaczalne, a wypuszczanie patcha, który poprawia jeden problem, tylko po to aby pojawił się kolejny? Bez komentarza. Tak też grę uważam za przeciętną i jeszcze raz powiem, że szkoda. Scenarzysta Dariusz Bartoszewski, który był również reżyserem, więc podejrzewam iż większość pomysłów pochodziło od niego, miał naprawdę świetny pomysł na grę. Wykorzystanie potencjału dwóch bohaterów, gra w statki (okazuje się, że proste rzeczy najbardziej cieszą), świeżość całości, uwzględnienie zacieniowanych obszarów, świetne mini-gierki... Gra nawet nie jest taka krótka, bliżej już jej do Różowej Pantery niż Starshine. Wydaje mi się, że nie była po prostu testowana przez osoby trzecie. To jak wiadomo wielki błąd, bo osoby biorące udział w procesie twórczym znają produkt na wskroś i automatycznie poruszają się po ścieżkach lub nie zwracają wystarczającej uwagi na niektóre rzeczy. Może się mylę, ale w takim razie radzę zatrudnić kogoś bardziej rzetelnego na to stanowisko. Czyli w skrócie - kolejny raz przez kiepskie wykonanie zmarnowano spory potencjał. Grę mogę spokojnie polecić młodszym, ale z przestrogą dla rodzica, aby wcześniej przeczytał solucję i ustrzegł dziecko przed rozczarowaniem, bo gdyby nie ten bug, mój zachwyt z pewnością nie spadłby ani o milimetr.











5 PLUSY:

dwójka bohaterów
+ gra w statki!
+ Szymon
+ uwzględnienie szczegółów, takich jak zacieniowane obszary
MINUSY:

bug!
- patch powodujący inny bug!
- brak opisów przedmiotów
- brak zapisu
- brak opcji ustawień


autorka: Kami